niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Waleczny ŁKS zremisował z wiceliderem

Prawdziwy rollercoaster emocji zafundowali swoim kibicom piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 w meczu ze Startem Działdowo. Po pierwszej połowie prowadzili 1:0, by na początku drugiej odsłony stracić dwa gole. W końcówce doliczonego czasu gry miejscowi pokazali jednak charakter i za sprawą Daniela Kraski doprowadzili do wyrównania.

Gracze ŁKS-u prawie przez cały mecz górowali nad rywalami, ale nie udało im się zdobyć 3 punktów
Gracze ŁKS-u prawie przez cały mecz górowali nad rywalami, ale nie udało im się zdobyć 3 punktów

Drużyna ŁKS-u zdążyła już przyzwyczaić w tym sezonie, że od początku do końca spotkania stara się prowadzić grę narzucając rywalom swój styl. Nie inaczej było w sobotnie popołudnie, kiedy to do Łomży przyjechał wicelider rozgrywek Start Działdowo. Ełkaesiacy bez respektu podeszli do zdecydowanie wyżej notowanego przeciwnika przeważając praktycznie przez całą pierwszą połowę. Po 20 minutach mógł być już 3:0, jednak piłka po uderzeniach Daniela Lemańskiego i Łukasza Tercjaka przelatywała minimalnie obok słupków. Goście pierwszy raz groźnie zaatakowali dopiero w 24. minucie, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym jeden z działdowian próbował bezskutecznie zaskoczyć Adriana Jędraszczaka. Dwie minuty później gracze Startu mieli najlepszą w pierwszej odsłonie okazję do wyjścia na prowadzenie. Sam na sam z golkiperem ŁKS-u wyszedł Łukasz Szymański, ale mając na plecach obrońcę uderzył za lekko.

Gdy wydawało się, że na przerwę oba zespoły zejdą przy przy wyniku bezbramkowym, w 45. minucie Lemański przejął piłkę przed polem karnym i podał do szybkiego Rafała Maćkowskiego. Ten wbiegł w pole karne, poczekał, aż bramkarz Startu się położył i mimo asysty obrońcy technicznym uderzeniem dał prowadzenie swojemu zespołowi.

Drugą połowę łomżanie też dobrze rozpoczęli. Pięć minut po wznowieniu gry groźnie na bramkę gości uderzali Tercjak i Maćkowski, ale Mateusz Leśniewski nie dał się pokonać. Skuteczne interwencje golkipera dodały zawodnikom z pola wiary, że mogą szybko odrobić straty. Działdowianie zaczęli grać bardzo agresywnie, stosując pressing już na połowie miejscowych. W 55. minucie Robert Cychol naciskany przez napastnika podał piłkę do Jędraszczaka. Niedoświadczony bramkarz ŁKS-u zbyt długo zwlekał z wybiciem piłki, a gdy już to zrobił, trafił w nadbiegającego Piotra Ogrodowczyka. Futbolówka odbiła się od nóg napastnika Startu i od słupka wpadła do bramki. Trzy minuty później defensywa gospodarzy popełniła kolejny błąd, co po raz drugi wykorzystał Ogrodowczyk pakując piłkę do bramki ŁKS-u z najbliższej odległości.
Po wyjściu na prowadzenie, działdowianie opuścili nieco pressing, dając więcej miejsca rywalom. A gospodarze konsekwentnie dążyli do zmiany rezultatu. Ta sztuka udała im się dopiero pod koniec odliczonego czasu gry. W piątej jego minucie Cychol wrzucił piłkę z prawej strony boiska, ta trafiła do wprowadzonego kilka minut wcześniej Daniela Kraski, który nie zastanawiając się długo huknął z woleja nie dając szans Leśniewskiemu. Niedługo potem arbiter skończył mecz.

- Każdy ma oczywiście swoją ocenę tego meczu, ale uważam, że przez 75 minut to my byliśmy drużyną, która zdecydowanie dominowała w polu, która utrzymywała się i grała w piłkę. Zadecydowało 15 minut, gdzie straciliśmy dwa gole i goście mieli jeszcze „setkę”. Natomiast nie mam wątpliwości, kto tutaj był drużyną lepszą jeżeli chodzi o styl i grę w piłkę. Można się spierać czy nie, ale młodzi chłopcy muszą grać w piłkę i muszą się tego uczyć na takim poziomie. Wymieniania piłki, wymienności funkcji na boisku, podań. Jeżeli zliczymy liczbę podań naszych i drużyny przeciwnej to ja chcę w tym kierunku iść czy się to komuś podoba czy nie - powiedział na pomeczowej konferencji trener ŁKS-u, Krzysztof Przytuła.

is

161121091207.gif
cz
pon, 04 listopada 2013 08:04

 
161201033137.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0