czwartek, 24 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 359

Lipcowe słońce zachodzi

Nic dziwnego, że zrobiło się chłodniej. Ziemia jest teraz wyjątkowo daleko od słońca. W tym tygodniu przypada czas, kiedy nasza Błękitna Planeta osiąga kres swoich możliwości w walce o oderwanie się od najbliższej gwiazdy. Takie jing i jang. Niby staramy się wyrwać z marazmu rutyny (wiosna, lato, jesień, zima, i tak w kółko), ale bez tego nie jesteśmy w stanie wieść żywota. Narzekamy na ludzi, pogodę, własne samopoczucie, ale wszystko to jest światem który nas otacza, i którego jesteśmy częścią.

Chyba wymiękam? To taki powyborczy stan rozleniwienia. Dopiero po fakcie człowiek zastanawia się - jak to możliwe, że po raz kolejny paru ludziom udało się wmówić parunastu milionom, że to co się dzieje jest najważniejsze na świecie? Po raz kolejny trzeba sobie zadać pytanie – Ważne?! A dlaczego? Kogo obchodzi, że chcą wyrzucić Palikota. Czy na świecie przybędzie rozsądku dzięki nowemu marszałkowi sejmu? Czy to co zrobi Jarosław Kaczyński zagwarantuje chociaż jesienią ciepłe wieczory? Polityka traci dzisiaj zainteresowanie społeczne. Wysoka frekwencja podczas drugiej tury wyborów wcale temu nie przeczy. Chociaż wszyscy bali się tykać katastrofy smoleńskiej, to właśnie ona odegrała najważniejszą rolę w minionych wyborach. Myślę, że w bardzo dużym stopniu byliśmy za Kaczyńskim, którego skrzywdzili „ruscy” a nam podeptali godność. Niezależnie czy ktoś wierzy, że maczali palce w katastrofie, czy wiarę graniczy z pewnością. Z drugiej strony byliśmy przeciw Kaczyńskiemu, który już nie raz wsławił się wymachiwaniem szabelką. Galopował na wschód, jak dziecko, siedząc na kiju od mopa i ciapiąc sztachetą w zapalnik od głowicy jądrowej. Bronisław Komorowski wygrał te wybory anonimowo. Nie jest łatwo żyć z taką świadomością. Katastrofa pod Smoleńskiem, czy jak kto woli pod Katyniem, jest jedynym wydarzeniem, które nie mieści nam się w głowach. Poza tym, mamy wrażenie, że wszystko już było. Politycy są jak stare gazety. Interesuje się nimi wąska grupa bibliotekarzy i studentów, którzy od czasu do czasu sięgają po nie, z sobie tylko znanych powodów. Polityka przestała być już sztuką uprawiania władzy, rządzenia państwem – jak mawiał Arystoteles. Współczesna polityka jest bardziej „weberowska”. To dążenie do udziału we władzy, wywierania wpływu. Wydaje się, że Max tak wprost nie mówi co zrobić z tą cholerną polityką, jak się władzę już zdobędzie. Nieważne. Dla nas istotne jest to „dążenie”. Tożsame niemal z dążeniem do jak największego udziału w widowni. Specjalizują się w tym stacje telewizyjne, radiowe, wszelkiego rodzaju teatry, cyrki. Podobnie, i polityczni kuglarze. Niezależnie czy taki udaje pajaca czy męża stanu, to najważniejsze i najbardziej przykre, że udaje.
Wiecie, że na jednym z kanałów telewizyjnych ciągle emitują BigBrother'a! Szok! Wydawałoby się, że świat już o tym zapomniał. Jest to jednak stosunkowo tania forma zapełnienia anteny, więc jest do dobra forma zapełnienia anteny. Tym bardziej teraz, kiedy oglądalność niewielka, a w rolach gwiazd przyszłe członkinie kół gospodyń wiejskich i emerytowani lowelasi z sanatorium w Ciechocinku, którym nie trzeba wiele płacić. Kiedyś śmialiśmy się, że polityków powinno się zamknąć w domu wielkiego brata. Najlepiej gdzieś w uzdrowiskowej miejscowości. Już niebawem chętnie sami na to przystaną. Dla wielu będzie to jedna z niewielu szans na bycie zauważony przez społeczeństwo. Oczywiście jeżeli dalej toczyć ich będzie ta ciężka choroba. Większość z polityków cierpi bowiem na chroniczną niechęć do pracy.

Mariusz Rytel

cz
cz, 08 lipca 2010 11:23

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0