czwartek, 17 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 350

Idzie skwar

Marzec był najcieplejszym miesiącem w całej historii obserwacji – ocenili meteorologowie i inni zajmujący się historią tego niełatwego w wymowie terminu. Czyżby wracały teorie o globalnym ociepleniu? Na ten temat wiele do powiedzenia mieliby zapewne łomżyńscy producenci włoskich lodów. Dyskusja mogłaby być jednak krótka i przybrać postać jednostronnych pozawerbalnych gestów. Nie pomogłyby chyba tytuły naukowe. Sinieje każde ciało, nawet to, które jest świątynią uniwersyteckiej mądrości. Nie chodzi tu jednak o teorie obdukcji lekarskich. Świat się zmienia i to może być powód do strapienia.

Powinien być to powód. Jesteśmy masą przytłoczoną codziennością. Tak chcemy myśleć o sobie i tak chcemy by myśleli o nas inni. Wbici w tryby skrajności: praca – dom, dzień – noc, śmiech i łzy, ganiamy po kartce od marginesu do marginesu.  Niczym maturzysta, któremu wydaje się, że trafił w temat nie patrzymy na kontekst, treść, nie przewidujemy wyników. No, bo po co? No, bo w końcu, kurczę blade jesteśmy jacy jesteśmy! A świat się zmienia. Tak po prostu, bez wykrzykników i znaków zapytania. Globalne ocieplenie, jak moda na plisowane spódnice, już nie wróci. Teraz nadejdzie prawdziwy skwar! Ktoś coś od siebie dołoży, ktoś inny coś z teorii wykreśli i lodowce pójdą w pył islandzkiego wulkanu. Tylko niech nikt, później natury samej nie obwinia za klimatyczne zmiany. Rachunek trzeba będzie wystawić naturze ludzkiej. Pytanie tylko, czy będzie komu? Czy ktoś to w ogóle zrozumie. Na razie wszystko tli się jak ognisko we wczesnej fazie rozpałki. Szczelnie przykryte trawą i zeschłymi liśćmi, dymi tylko. Niech no złapie trochę powietrza. Trochę  tlenu łyknie, to, jak mawiają na Śląsku – dupnie jak promień z Saturna. Fala uderzeniowa, dziesiątki razy szybsza od tej w Hiroszimie, w mgnieniu oka wypali łąki, lasy i pola. W ciągu sekundy spękają koryta rzek i jezior, jakby lata wody nie widziały. Morza się cofną, a tąpnięcie wywoła falę słonego tsunami, które wróci lada chwila.
Tylko brunatna poświata zza pyłu i sadzy będzie przypominać, że tam kiedyś było słońce.
Ziemia dalej będzie taka sama, z porami roku, świergotem ptaków na wiosnę i skrzącym się w mroźnym słońcu śniegiem. To w głowach zostanie Sahara, a na twarzach widać będzie uzależnienie od solarium. Takie oto rzeczy przyszły mi na myśl, kiedy zobaczyłem zbierających podpisy na kandydatów na prezydenta. Ci z PiS-u rozdają „obrazki” z prezydencką parą, lewica – idiotyczny tekst piosenki autorstwa Figurskiego i Wojewódzkiego. W tej swoistej koniunkcji politycznych planet nie zabrakło też działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy wytykając adwersarzy palcami rechotali trzymając się za boki.
W wyrazie twarzy przechodniów, wytrzeszcz oczu i opadnięta szczęka nie były odosobnione. To ci wszyscy, którzy myśleli, że „Polska się nie zmieni” upodobnili się do tych, którzy twierdzili, że „Polska będzie już inna.”

Mariusz Rytel

cz
cz, 06 maja 2010 12:34

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0