poniedziałek, 21 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Mistrz humoru i fortepianu boi się zejść ze sceny

- Inne dzieci grały w piłkę, a ja zasuwałem z teczką do szkoły muzycznej – wspomina pianista Waldemar Malicki, twórca Filharmonii Dowcipu i programów telewizyjnych w kabaretowym stylu „piano classic show”. Dowcipny muzyk wystąpił w towarzystwie uczniów z Państwowej Szkoły Muzycznej I i II st. z Łomży i z Ostrołęki. - Inne dzieci patrzyły na mnie z pogardą i krzyczały „Szopen! Szopen”. A ja Chopina gram od lat z pamięci i teraz też Was za to podziwiam!

Łomża była dziesiątym z 16 miast, gdzie pojawił się pianista, dzięki Fundacji Opera i wsparciu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dwugodzinny koncert w auli II LO nosił tytuł „Chopin, muzyka, młodość”. Malicki opowiadał anegdoty z życia genialnego Fryderyka, ilustrując opowieść zatykającymi dech popisami na fortepianie. Bardzo życzliwie prezentował wykonawców.
- Ja taki sam byłem, już jako pięciolatek próbowałem dosięgnąć klawiatury – mówił po koncercie, tłumacząc, że takie prezentacje służą dodaniu rangi młodym artystom w ich własnym środowisku. - Chodziło o „zderzenie” mnie, znanego z występów w telewizji i związanego z mediami, z młodymi ludźmi, przed którymi kariera dopiero się otwiera. Chodziło o to, żeby dodać im wiary w siebie.
Waldemar Malicki pojawił się podczas poczęstunku, gdy podziękowali mu organizatorzy koncertu: dyr. Jarosław Cholewicki z Regionalnego Ośrodka Kultury i dyr. Mirosław Korona z PSM I i i II st. w Łomży. Maestro stwierdził, że „każdy koncert po tym z Malickim będzie już tylko łatwiejszy”.
- Muzyka zastępuje mi wszystkie inne nałogi – opowiadał ze swadą komik fortepianu. - W ogóle nie palę papierosów, nie narkotyzuję się, nie hazarduję się i nie jestem, niestety, alkoholikiem...
Dlaczego „niestety”?
- Bo dopiero na scenie się uspokajam i nabieram pewności siebie – tłumaczył Waldemar Malicki. - Po zejściu ze sceny dopada mnie strach, że muzyka mnie już nie broni. Jakbym miał skłonności alkoholowe, to mógłbym na pociechę chociaż się upić!
Na szczęście, trema czy niedyspozycja nie dopadły podczas koncertu ani Waldemara Malickiego, ani dzieci i młodzieży.
Agata Żelechowska była „najstarszą” pianistką na scenie, gdzie stanęły aż dwa fortepiany, sprowadzone z Gdańska przez Mirosława Mastalerza. Agata zagrała Mazurka a-moll op. 17 nr 4 i zaledwie 30-sekundowe Preludium es-moll op. 28. Zebrała gorące brawa ok. 200 słuchaczy, w tym również od własnych rodziców.Dyplomantka PSM II st. w Łomży ma w karierze 11 lat nauki gry na instrumencie i pierwszy rok na psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Raz w tygodniu dojeżdża do Łomży, aby doskonalić umiejętności pod okiem Ireny Wawrzynkowskiej. To właśnie pod jej okiem od wielu lat poznaje tajniki gry znakomita większość uczestników koncertu.
- Pani jest wymagająca, ale wyrozumiała – opisuje z namysłem nauczycielkę słodko uśmiechnięta Julia Rumińska (trzeci rok nauki w PSM I st. w Łomży), która chciała tak jak jej mama nauczyć się gry na fortepianie, bo „nigdy nie trzeba go z sobą nosić”. - Łatwo mi połączyć naukę w „Siódemce” z chodzeniem cztery razy w tygodniu do szkoły muzycznej, jeśli nie mam za dużo pracy do domu.
Aleksandra Rogińska (lat 14), jest uczennicą 2. klasy PSM II st. w Łomży i laureatką konkursów, w tym zdobywczynią II miejsca w IX Międzynarodowym Konkursie Muzycznym im. Juliusza Zarębskiego. Przed uważnym „jurorem” Waldemarem Malickim wykonała Etiudę Ges-dur op. 10.
Na brak zajęć nie narzeka uczeń I LO Albert Kowalczyk (lat 16) , grający na fortepianie od 3 kl. szkoły  podstawowej. Wychowanek Tatiany Baranowskiej poszedł w ślady brata Marcina, studenta IV r. Akademii Muzycznej w Gdańsku, który zachęcał młodszego i przygotował do egzaminu.
- Lekcje w szkole nie wystarczają, trzeba dużo samemu ćwiczyć – twierdzi Albert, który ze swobodą i lekko wykonał Walca As-dur op. 69 nr 1. - Oprócz ćwiczeń z gry, mam też kształcenie słuchu, harmonię i historię muzyki w „Muzycznej”. To są dodatkowe zajęcia aż pięć razy w tygodniu! Ale na weekend zawsze staram się powrócić do rodzinnego domu we wsi Cieloszki, gmina Turośl, i znaleźć czas na inną muzykę niż Chopin: na alternatywny Cold Play, rockowy You2 czy elektroniczny Aparat.
Wydawało się, że po występie z fantazyjnym Polonezem g-moll 10-letni Rafał Bienias był nie mniej onieśmielony, jak przed wejściem na scenę, mimo że animuszu dodawała mu mama. Pewnie trochę paraliżująca, mimo że życzliwa, była obecność Waldemara Malickiego, który przy swoim fortepianie siedział za plecami każdego z młodych wykonawców. Rafał mniej tremy miał z powodu zasłuchanej publiczności, bo jest już piątoklasistą w PSM I st. w Łomży u Sławomiry Michalskiej, czyli o rok wyżej niż w szkole podstawowej, a do tego dwukrotnie został laureatem Konkursu Wykonawczego Utworów Witolda Lutosławskiego w kategorii szkół muzycznych I st. Chłopiec ma nadzieję, że starczy mu wytrwałości, bo chciałby ukończyć średnią szkołę muzyczną i  może kiedyś spróbuje nauczyć muzyki Chopina inne małe dzieci.
W koncercie wystąpili też uczniowie z Ostrołęki: 15-letnia Paulina Gieryk (Mazurek a-moll), 13-letnia Wiktoria Bolc (Contredanse Ges-dur) i 18-letni Piotr Prusaczyk (Lento con grande espressione). Nauczycielką ostrołęczan jest również Irena Wawrzynkowska.
Niespodzianką koncertu Chopinowskiego było pojawienie się solistki z... wiolonczelą! Zagrała na niej Poloneza C-dur absolwentka Akademii Muzycznej w Warszawie Małgorzata Krzyżanowicz, a towarzyszył jej... Waldemar Malicki!

Tekst: Mirosław R. Derewońko
Fot. Marek Maliszewski

170627035826.png
cz
wt, 04 maja 2010 16:37

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0