poniedziałek, 21 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„Dobrze wiedzieć, co się wtedy działo z Polakami...”

- W łapankach hitlerowskich podczas okupacji niemieckiej aresztowano przypadkowych ludzi, a w czasie czterech deportacji sowieckich do łagrów na Syberię wywożono Polaków, którzy walczyli z bolszewikami w 1920 roku, działali w partiach politycznych II Rzeczpospolitej i byli zaangażowani w działalność społeczną – mówił historyk dr Krzysztof Sychowicz do ok. 300 łomżyńskich maturzystów, którzy przyszli na jego wykład w III LO. - Celem Sowietów było uczynić z naszego narodu bierną masę i pozbawić kraj liderów, którzy poprowadziliby społeczeństwo do wolności.

Okazją do spotkania z maturzystami była 70. rocznica mordu popełnionego w Katyniu, Miednoje, Charkowie na blisko 22 tysiącach obywateli polskich, drugiej wywózki na Sybir, którą sowieci objęli przede wszystkim „wrogów władzy” czyli rodziny oficerów przetrzymywanych w obozach, oraz fatalnie nakładająca się po latach niemal w tym samym miejscu tragiczna katastrofa lotnicza 10 kwietnia br. Zginął w niej prezydent Lech Kaczyński i prawie stu przedstawicieli elit wojskowych i politycznych. Dlatego spotkanie w III LO rozpoczęło się minutą ciszy, a hołd ofiarom złożyli też w milczeniu należący do Związku Sybiraków w Łomży: Alicja Lewandowska, Hanna Kozikowska, Jerzy Szymanowski i Adam Frąckiewicz.
Tematem klarownego, godzinnego wykładu dr. Krzysztofa  Sychowicza był misterny plan i dramatyczne szczegóły czterech deportacji oraz miejsce Katynia w historii Polski.  
- Aresztowanie przez Sowietów polskich oficerów i policjantów do więzień i obozów jenieckich na początku okupacji, która zaczęła się 17 września 1939 r., dawało obraz tego, co będzie czekało Polaków w następnych latach – opowiadał historyk z oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. - Zbrodnia Katyńska to symbol.
Zanim za zgodą Stalina zapadła 5 marca 1940 r. decyzja o wymordowaniu w Katyniu, Miednoje i Charkowie polskich oficerów, wcześniej tysiące Polaków usłyszało 9 i 10 lutego łomotanie do drzwi. Ludzie z NKWD dawali im czasem godzinę, dwie, a czasem tylko kilkanaście minut na spakowanie się w mrozie sięgającym 30 stopni. Furmankami albo pieszo deportowani, także z Piątnicy, Konarzyc czy Kupisk, byli gnani na najbliższą stację kolejową, np. w Łomży. Na punktach zboru byli pakowani do wagonów bydlęcych z dziurą w podłodze zamiast toalety i kilka tygodni jechali w głodzie i mrozie za góry Ural, na Syberię, do Kazachstanu. Nauczyciele, leśniczy czy działacze społeczni trafiali do wywózki często w oparciu o donosy do NKWD, stosujące odpowiedzialność zbiorową: za działalność konspiracyjną czy partyzancką jednej osoby karana była cała rodzina.
Druga deportacja z 13 kwietnia 1940 r. dotknęła głównie rodziny inteligenckie, nienawykłe do ciężkiej pracy na stepach Kazachstanu. Trzecia wywózka 29 czerwca '40 objęła tzw. „bieżeńców”, czyli uciekinierów przed wojskami hitlerowskimi z Polski centralnej. Tragizm czwartej deportacji z 20 czerwca 1941 r. polegał na tym, że odbyła się ona na dwa dni przed agresją niemiecką na Związek Sowiecki.
- Na dwa dni przed tym wywieźli na Syberię kolejne dziesiątki tysięcy osób, od kilkumiesięcznych dzieci po 70-, 80-letnich starców – podkreślał okrucieństwo ich losu dr Sychowicz. - A lokalne władze konfiskowały im majątek...
Część wróciła do kraju spod Tobruku czy Monte Cassino z Armią Andersa, część z Ludowym Wojskiem Polskim, inni dopiero w połowie lat 50. Koniec wojny nie był końcem tragedii dla tych wywiezionych, którzy wracali z zesłania dopiero pod koniec lat 80. czy nawet w latach 90.
Historyk nawiązał również do niebywale trudnych dróg, jakimi gorzka prawda o deportacjach i zbrodni katyńskiej przedostawała się do wiadomości publicznej. Ludobójstwa i zbrodnie wojenne, jakich dokonywali NKWD-ziści zwykle  strzałem w tył głowy ofiary, nagłośnili Niemcy 13 kwietnia 1943 r., aby skłócić rząd polski na emigracji z władzami sowieckimi. Konsekwencją tego rzeczywiście było, m.in., zerwanie stosunków dyplomatycznych i stworzenie rządu „krajowego”, posłusznego Związkowi Sowieckiemu. Prawda o bestialstwie deportacji i bezprawiu Katynia aż do 1989 r. była w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej zakazana, z wyjątkiem okresu rodzenia się Solidarności 1980-81. Pilnowali tego pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa, potem Służby Bezpieczeństwa i cenzury.
Dr Sychowicz przywołał i taki fakt, że z obwodu białostockiego, w skład którego wchodziła Łomża i Ziemia Łomżyńska, w trakcie pierwszej i drugiej wywózki na Wschód zabrano po ok. 12 tys. ludzi... Tysiące deportowanych na zawsze pozostało z powodu głodu, chorób i mrozu na nieludzkiej ziemi. O życiu  zesłańców opowiadała maturzystom Magdalena Dzienis-Todorczuk z oddziału IPN w Białymstoku, który od 2003 r. prezentuje w regionie przenośną wystawę „Deportacje obywateli polskich w głąb ZSRR (1939-41)”. Kilkadziesiąt plansz ze zdjęciami i reprodukcjami dokumentów ukazuje przerażającą gehennę tysięcy ludzi, w tym małych dzieci.

Po wykładach młodzież mogła przyglądała się wystawie. Czasem z niewyraźnych zdjęć, które podarował m.in. śp. prezydent Ryszard Kaczorowski, spoglądali rówieśnicy dzisiejszych maturzystów, czasem rówieśnicy ich rodziców.
- Dobrze wiedzieć, jaka była prawda tego, co się wtedy działo z  Polakami – twierdzi Damian Bagiński, maturzysta z III Liceum Ogólnokształcącego w Łomży. - Mamy teraz lekturę „Inny świat” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, a tydzień temu byliśmy w Auschwitz. Dobrze byłoby, gdyby świat się dowiedział, że nie tylko Żydzi ginęli, ale Polacy też byli prześladowani przez Niemców i Sowietów...
- Nie jesteśmy w szkole oszukiwani na temat Katynia czy deportacji, jak kiedyś nasi rodzice, a mamy teraz maturę, gdy trzeba wykazać się dojrzałością – dodaje Sebastian Niedźwiecki, kolega z klasy Damiana, chwaląc naukowca za wygłoszony z pamięci wykład. - Ważne, żeby młodzież miała świadomość, żeby za parę lat móc opowiedzieć o tym  swoim dzieciom. Jesteśmy naocznymi świadkami Katynia...
Powagę, zamyślenie i skupienie maturzystów pochwalił również wykładowca, będący rodowitym łomżyniakiem.
- Czasem studenci nie potrafią tak skoncentrować się na wykładzie jak łomżyńska młodzież – uważa dr Sychowicz. - Myślę, że sprawił to poważny temat i wyjątkowość chwili, ale także dobre przygotowanie przez nauczycieli historii.
Na wykład przybyli ze swą młodzieżą: Katarzyna Pikosz z Zespołu Szkół Mechanicznych i Ogólnokształcących, Elżbieta Wiśniewska z IV LO, Maria Janicka z II LO, Adam Chojnowski z I LO oraz Mirosława Jankowska z III LO, która zorganizowała to ważne spotkanie z historią.

Tekst: Mirosław R. Derewońko

cz
śr, 14 kwietnia 2010 18:04
Data ostatniej edycji: 2010-04-14 18:12:01

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0